OK, nie sądziłam, że do tego dojdzie.

Czytam kilka blogów podróżniczych, każdy jest na swój sposób spektakularny, podróży są dziesiątki, obszerne relacje, promocje lotnicze, fakty historyczne. Zawsze wydawało mi się, że to jednak nie w moim stylu. Fajnie poczytać, ale my jednak podróżujemy trochę inaczej. Nie jeździmy z plecakami, namiotami i karimatami. Tak bywało w studenckich czasach. I wcale nie chodzi o to, że teraz nam się w d.. poprzewracało i jeździmy tylko do hoteli, w których ręczniki wymieniają dwa razy dziennie. Po prostu urlopu w ciągu roku mamy tak mało, że jak już gdzieś wyjeżdżamy to przynajmniej podstawowe standardy muszą być zachowane. Natomiast za jazdą z biurami podróży też nie przepadamy, bo leżenie nad basenem jest fajne przez góra trzy dni, a organizowane przez agentów wycieczki fakultatywne są dobre dla tych, którzy lubią mieć wszystko podane na talerzu. Zatem my jeździmy po swojemu. TroPiMy. I spróbujemy Wam pokazać jak.

Blog wystartował z kilku powodów:

  1. Trzymajmy wszystko w jednym miejscu – mamy mnóstwo materiałów z wyjazdów. Zdjęcia na jednym dysku, filmy na drugim, obrobione filmy na youtube, arkusze w googledocs z listami miejsc do zwiedzenia, knajpami do sprawdzenia, cenami, linkami, ciekawostkami, przewodniki z powklejanymi kolorowymi „markerami”, mapy, stosy „Travelerów”, „Podróży” i literatury podróżniczej. Czas to uporządkować w jednym miejscu. Tutaj.
  2. Zapiszmy referencje na przyszłość – podczas wyjazdów na bieżąco wyciągamy mnóstwo wniosków, co można było zrobić jeszcze lepiej, na co nie starczyło czasu, co warto, czego nie warto. Zaczniemy to zapisywać. Tutaj.
  3. Zanotujmy informacje praktyczne  – co, gdzie, kiedy, za ile. Jaki hotel, jaki transport, gdzie zjeść, co zobaczyć. Może komuś się przyda? Też tutaj.
  4. Zróbmy plany na „kiedyś” – czytam o tylu pięknych miejscach, że muszą zacząć je zapisywać, żeby nie zapomnieć, co jeszcze muszę koniecznie zobaczyć.

No to TroPiMy.

 

cropped-imag0112.jpg