Zostało jeszcze kilka letnio-jesiennych weekendów w tym roku. Jeśli jeszcze nie macie na nie planów, to zapraszam Was dzisiaj do Białowieskiego Parku Narodowego.
W BPN spędziliśmy długi weekend sierpniowy i był to naprawdę udany wybór. Ani ja, ani Przemek nie byliśmy w tamtych okolicach nigdy wcześniej i nie do końca wiedzieliśmy czego się spodziewać. I co na nas czekało? Świeże powietrze, mnóstwo tras pieszo-rowerowych, pyszne jedzenie, no i oczywiście żubry!
Zatrzymaliśmy się nie w samej Białowieży, ale we wsi Budy, w pensjonacie Sioło Budy. To miejsce, w którym jest XIX-wieczny skansen, karczma i jedyne w swoim rodzaju kresowe domki. Domki urządzone są w typowym stylu kresowym, ale każdy pokój posiada komfortową łazienkę. W naszym domku były 4 pokoje: 2 na górze i 2 na dole, do tego kuchnia i wspólny pokój z kominkiem. Wynajęcie takiego domku np. dla grupy 8 osób to idealny wybór. Ponadto na życzenie w pokoju znajdzie się łóżeczko dla małego dziecka, możecie także zabrać swojego zwierzaka. W cenę pokoju wliczone jest śniadanie. Warto także zjeść co najmniej jeden obiad w miejscowej Karczmie Osocznika, która serwuje lokalną kuchnię. Mięsna kiszka, babka ziemniaczana, chleb ze smalcem i kiszone ogórki, pyszności!
Jak już się najecie to wsiadajcie na rowery. Swoje, albo wypożyczone na miejscu (w Siole!). Wokół wszędzie są lasy i drogi o małym natężeniu ruchu, zatem warto wykorzystać okazję na obcowanie z przyrodą i wdychanie świeżego powietrza.
My z Sioła pojechaliśmy do Rezerwatu Pokazowego Zwierząt. Rowery przypięliśmy przy wejściu i poszliśmy szukać zwierząt. W rezerwacie zwierzęta trzymane są w warunkach pół-naturalnych, w dużych zagrodach, zatem nie zawsze można je zobaczyć. Wypatrzenie wilków może być trudne, ale już jelenie, dziki, koniki polskie, łosie, czy same żubry można obserwować do woli. Rada ode mnie: jeśli macie lornetkę, weźcie ją ze sobą. Dużo więcej widać! Na przykład, że jeleń na zdjęciu poniżej ma na imię Leon.
- Żubry w Białowieży
Z Rezerwatu jest niedaleko do Szlaku Dębów Królewskich. Szlak to taka trochę „ścieżka edukacyjna”, której przejście zajmuje mniej więcej kwadrans. Po drodze mijamy dęby, którym zostały nadane imiona polskich królów i litewskich książąt. Przed każdym dębem jest tabliczka z imieniem, wymiarami i wiekiem drzewa, a także krótka wzmianka, jaka dana postać jest powiązana z Puszczą Białowieską. Wiek tych drzew szacowany jest na 150 – 500 lat! Na ścieżkę można się udać także podczas gorszej pogody, ponieważ jej trasa jest wyłożona deskami i nie grozi nam brodzenie w błocie.
Po takich wojażach zgłodnieliśmy. Pojechaliśmy do Białowieży w poszukiwaniu dobrego jedzenia. I trafiliśmy do Zajazdu nad Stawami na białowieskie pierogi z kapustą i grzybami oraz pierogi z dziczyzną (podobno z mięsa dzika i żubra!) oraz pyszną zupę grzybową. Smacznie i niedrogo. Knajpa znajduje się obok parkingu przy PTTK w Białowieży.
Do samego PTTK warto zajrzeć, żeby zaopatrzyć się w mapy (czego my nie zrobiliśmy i długo kręciliśmy się po lesie na GPSie i GoogleMaps w bezowocnym poszukiwaniu rezerwatu Szczekotowo), albo żeby zapisać się na wejście do Obszaru Ochrony Ścisłej BPN. Jeśli chcemy tam pójść – to jedyna droga. Do ścisłego rezerwatu można się dostać jedynie z przewodnikiem. Podobno można spotkać tam np. żyjące na wolności żubry, ale aby było to możliwe polecam wycieczkę o świcie. My byliśmy ok. 11 i nadal było pięknie, ale zwierząt ani widu, ani słychu (co wcale mnie nie dziwi). Rezerwat jest o tyle ciekawy, że w jego obrębie zakazana jest jakakolwiek działalność człowieka. Czyli, jeśli drzewo się przewróci, to tak leży. Dzięki temu jest początkiem życia dla tysięcy innych gatunków. W przeciętnym polskim lesie zagospodarowanym przez człowieka leży od 5 do 9 m^3 martwego drzewa. W Puszczy Białowieskiej aż 160 m^3!
- Na zdjęciu powyżej dąb Władysław Jagiełło, który runął 40 lat temu.
- Lornetka w akcji.
Cała wycieczka po rezerwacie trwa mniej więcej 3 godziny, w tym czasie przechodzi się około 7 km. Przydaje się coś od komarów i od deszczu. I na litość: nie idźcie do lasu w klapkach, albo sandałach!
Po powrocie z rezerwatu zjedliśmy obiad w restauracji Pałacowej – smacznie, ale dość drogo. Restauracja mieści się w samym centrum prawie 50-hektarowego parku Pałacowego – uchodzącego za jeden z najpiękniejszych w Polsce. Park zaprojektowany jest w stylu angielskim, czyli jest naturalnie i romantycznie. W sercu parku mieści się Muzeum Przyrodniczo – Leśne. Muzeum jest multimedialne i przedstawia florę i faunę puszczy. Można wybrać opcję z przewodnikiem, albo z audio-guide’em. W tej drugiej wersji będzie Wam towarzyszyć – a jakże – Krystyna Czubówna!
Będąc w Białowieży zajrzyjcie też do Restauracji Carskiej. Restauracja znajduje się w dawnym budynku dworca Białowieża Towarowa. Cała okolica dworca jest zagospodarowana, na miejscu można obejrzeć stare lokomotywy, wypożyczyć drezynę (!), albo zjeść tort bezowy przy stoliku na peronie. Bajka!
Ostatniego dnia zmobilizowaliśmy się na tyle, żeby wstać na wschód słońca! Dla nas to naprawdę był wyczyn, bo jesteśmy strasznymi śpiochami. Ale dzięki temu zaliczyliśmy spotkanie z dzikiem i mamy fajne zdjęcia porannych mgieł.
Skoro już wiem, że jesteśmy w stanie wstać tak wcześnie, to następnym razem o świcie idziemy szukać żubrów!
We wrześniu 2015 odwiedziliśmy Białowieski Park Narodowy od północnej strony – możecie o tym poczytać tutaj.


























Cześć!
Piękne te ostatnie zdjęcia. Ja właśnie jestem zła, że wschodu słońca nie zaliczyłam. A to głupie, bo często, gęsto nie spałam już o 6. No ale to wylegiwanie się w łóżeczku…
Latem o szóstej to słońce jest już wysoko. Wschód słońca to ok. 4 – 5 godz. Na Podlasiu jest jeszcze przepiękny szlak drewnianych cerkwi. No jak się uda trafić na imprezę pt. Noc Kupały w Bachmatach. Warto tez czytać napisy na przydrożnych krzyżach. Czasami intencje dla których są postawione są dla turystów zaskakujące. Większość z nich jest pisana Cyrylica więc warto pytać miejscowych jeśli się nie zna języka wschodnich sąsiadów.
Fajnie sobie powspominać, każde z tych miejsc odwiedziliśmy w tegoroczne wakacje, nawet stołowaliśmy się chyba w tych samych miejscach 😉 Warte odwiedzenia, polecam 🙂
Fantastyczne zdjęcia o poranku! Gratuluję mobilizacji 😀
Dzięki 🙂 Mobilizacja była na najwyższym poziomie, bo z natury straszne śpiochy jesteśmy 😉
Uwielbiam Podlasie ,za jego magię ,ciszę ,spokój,piękną przyrodę i niewielu turystów ! Koniecznie musicie wrócić , odszukać Miejcse Mocy w pradawnej puszczy i odwiedzic Topiło.
Miejsce Mocy odnaleźliśmy, nad jeziorem Topiło jeszcze nie byliśmy, ale wrócimy w te rejony na pewno!
Byłam daaawno temu, chyba muszę się wybrać znowu 🙂 Żuber <3
my wracamy w te rejony już w połowie września i nie mogę się doczekać 🙂
w Teremiskach żubry na wolności często da się obejrzeć 🙂 Piękne tereny!
Nam akurat się nie udało, ale cały czas liczę, że kiedyś w końcu będziemy mieli tyle szczęścia 🙂