Muszę Ci to przyznać”. Popatrzyłam na niego zaciekawiona. Nie mówi tego często, więc moje oczy musiały wyglądać jak dwa wielkie znaki zapytania. „Co takiego?” zapytałam w końcu.

„Myślałem, że będzie nudno”.

Jest to jeden z 3 tekstów, które napisaliśmy w ramach udziału w II edycji Turystycznych Mistrzostw Blogerów, w których reprezentujemy województwo łódzkie. Bardzo nam pomożesz dzieląc się tym tekstem ze swoimi znajomymi na facebooku i głosując na nas tutaj. Głosowanie trwa od 29 lipca do 26 sierpnia, głosować można raz dziennie, codziennie. Bardzo dziękujemy za oddanie głosu na nas i na Łódzkie! ♥️

Kliknij tutaj i zagłosuj na nas!

Poszukiwania inspiracji do naszych podróży po województwie łódzkim w ramach Turystycznych Mistrzostw Blogerów zaczęłam od wertowania przewodników, które mamy w domu. Na pierwszy ogień poszła niedawno zakupiona książka „Polska industrialna”, w której można znaleźć 365 najciekawszych przemysłowych obiektów w Polsce. Rozdział poświęcony Polsce Centralnej zapowiadał się nieźle, kilka miejsc zdecydowanie przykuło moją uwagę. W tym bohaterka tego tekstu – Parowozownia Skierniewice. Ostatnie zdanie opisu: „[…] jest udostępniona do zwiedzania tylko w wybrane dni w roku” zaprowadziło mnie na jej stronę internetową. A tam?

Najbliższy dzień otwarty odbędzie się 6 lipca 2019.

Był 4 lipca.

Przypadek? Nie sądzę. Byliśmy sobie przeznaczeni.

Czemu służyły parowozownie?

W czasach niezelektryfikowanej kolei, kiedy po torach majestatycznie sunęły parowozy, niezbędne były punkty obsługi tych pojazdów. Musiały być zlokalizowane co kilkadziesiąt kilometrów. Najwygodniej było, gdy znajdowały się przy głównych trasach, na rozwidleniach torów. Tak jak położona jest parowozownia w Skierniewicach: przy rozjeździe torów z Warszawy do Gdańska i Piotrkowa.

Widok na halę wachlarzową

Skierniewicka „szopa”, jak pieszczotliwe się ją nazywa (z niem. Lokomotivschuppen) została zbudowana w 1845 roku. Z pierwotnych zabudowań nie zostało niestety nic – wszystko zostało zniszczone w 1914 r. z rozkazu niemieckiego gen. Ludendorffa. Niemcy niszczyli wtedy wszystkie strategiczne obiekty wroga. Po wojnie parowozownia została jednak szybko odbudowana.

Dlaczego warto pojechać do zabytkowej parowozowni w Skierniewicach?

Żeby obejrzeć wachlarzownię! Patrzcie jak pięknie się prezentuje z góry.

Budynek wachlarzowni w parowozowni w Skierniewicach

Ten wyjątkowy budynek to „garaż” dla parowozów. Były one kierowane na obrotnicę, którą widzicie na dole zdjęcia i stamtąd na wybrane miejsce w hali wachlarzowej. Tam najczęściej dokonywano różnych napraw i konserwacji tych pojazdów.

Co jest jeszcze wyjątkowego w tym miejscu? Acentryczna obrotnica. Jedyna taka w Polsce! Acentryczna, czyli taka, w której oś obrotu nie jest umieszczona na środku obrotnicy. Co ciekawe, ta obrotnica początkowo była zwykłą obrotnicą, z osią obrotu na środku, ale trzeba było ją „przesunąć” w stronę wachlarzowni ze względu na budowę dodatkowego toru. Przesuwanie budynku i dochodzących do niego torów oczywiście nie wchodziło w grę, więc zastosowano to ciekawe rozwiązanie z obrotnicą z przesuniętą osią obrotu.

Wachlarzownia i acentryczna obrotnica

Co jeszcze można zobaczyć w parowozowni?

Na terenie kompleksu znajduje się ponad 100 różnych jednostek taboru kolejowego: parowozów (przystosowanych do różnych szerokości torów), czy wagonów pochodzących z różnych „kolejowych epok”. Część ma dużą wartość historyczną, część jest unikalna w skali kraju, a nawet Europy.

Tabor w dużej części czeka dopiero na odnowienie, ale dzięki temu cała kolekcja ma wyjątkowy urok.

Demonstracja podgrzewanych siedzeń w wagonie osobowym

Oprócz tego jest tu także wystawa urządzeń sterowania ruchem kolejowym. Dodajmy – wystawa interaktywna, to znaczy, że sami możecie zmieniać nastawnice. Znajduje się tu także pulpit przekaźnikowy z jednej z najstarszych stacji warszawskiego metra. Za jego pomocą steruje się światłami na semaforze, który stoi obok. Podczas zwiedzania wolontariusz pokazuje, jak wszystko działa. Ciekawe i dla małych i dla dużych!

Warto wspomnieć także o tym, że zarówno parowozownia jak i poszczególne eksponaty brały udział w wielu filmach i serialach! Znajdziecie tutaj wagony, które grały np. w „Liście Schindlera” czy w „Wołyniu”. Na jednym z torów nagrywano sceny do odcinka mojego ukochanego serialu „Czas honoru”. Podczas naszej wizyty wnętrze jednego z wagonów w wachlarzowni miało jeszcze dekoracje z filmu „Piłsudski”, który niedawno tam nagrywano (tytułową rolę gra Borys Szyc, premiera we wrześniu 2019).

Te wagony grały w „Liście Schindlera”

Parowozownia w Skierniewicach -informacje praktyczne

Parowozownię można odwiedzić w każdą pierwszą sobotę miesiąca i w wybrane dni w roku, najbliższe możliwe terminy możecie znaleźć tutaj.

Najbliższy dzień otwarty jest już w tę sobotę, 3 sierpnia 2019!

W dzień otwarty wycieczki z przewodnikiem odbywają się o 11:00, 12:00, 13:00 i 14:00. Zwiedzanie jest bezpłatne. Zachęcamy jednak do wrzucenia kilku groszy do puszek, szczególnie jeśli wycieczka Wam się spodoba.

Teoretycznie wycieczki o 11, 12 i 13 trwają ok. pół godziny, ta o 14 obejmuje dokładniejsze zwiedzanie eksponatów w wachlarzowni i trwa ok. godziny. W praktyce było trochę inaczej. Byliśmy na wycieczce południowej i trwała ona ponad godzinę. Naszym przewodnikiem był pan Józef Kaźmierczak, który na kolei przepracował całe życie, a teraz będąc na emeryturze działa w Polskim Stowarzyszeniu Miłośników Kolei, które jest właścicielem parowozowni. Bardzo ciekawie o wszystkim nam opowiadał, wycieczka zleciała nam błyskawicznie! Wspaniale słucha się takich ludzi z pasją!

Pan Józef Kaźmierczak, który oprowadzał nas po parowozowni

Dodatkowo, jeśli przyjedziecie do Skierniewic pociągiem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej to zapłacicie za bilet tylko w jedną stronę! Wystarczy, że w parowozowni uzyskacie pieczątkę na bilecie TAM, aby bezpłatnie odbyć podróż powrotną. Promocja obowiązuje jedynie podczas dni otwartych.

Do parowozowni można także przyjechać w ramach otwartych plenerów fotograficznych. Miłośnicy fotografii powinni być zachwyceni! Świetną sesję (nomen omen Steampunk Locomotive) zrobiła tutaj Agnieszka.

I na koniec ciekawostka. Wiecie kogo można spotkać na peronie dworca w Skierniewicach? Tak, to Stanisław Wokulski! Zawód miłosny skłania bohatera „Lalki” do wysiadki na pierwszej stacji na trasie pociągu, którym jedzie. I jest to stacja w Skierniewicach. Dochodzi tu do nieudanej próby samobójczej Wokulskiego. A dzisiaj jego pomnik wita podróżnych w Skierniewicach.

Stanisław Wokulski na peronie w Skierniewicach

Pozostałe teksty z Łódzkiego znajdziecie tutaj:

Kliknij tutaj i zagłosuj na nas!

Materiał powstał w ramach udziału w II Turystycznych Mistrzostwach Blogerów organizowanych przez Polską Organizację Turystyczną. Partnerem artykułu jest Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Łódzkiego.